haloart sama sobie komplementem 54378

- znaleziono 20 produkty w 9 sklepach

Komplementy - Przemysław Wechterowicz - 2837036176

14,91 zł

Komplementy - Przemysław Wechterowicz

Książki & Multimedia > Książki

Opis - Oto krótka historia przedziwnej przyjaźni Wilka i Zająca! Jak to możliwe, że ta para odwiecznych wrogów nagle się zaprzyjaźniła? Nie, to w ogóle nie jest możliwe. A jednak... chyba że... No właśnie. Zdarzają się czasem sytuacje niezwykłe. Ta zaś jest na pewno niezwykła, niemożliwa, zdumiewająca, a przede wszystkim nieprawdopodobnie zabawna. A jak się ta historia skończy...? Oj, nie wyprzedzajmy faktów. Krew się tu, co prawda, nie leje, ale zwroty akcji przyprawiają o zawrót głowy. Trzeba koniecznie poznać dzieje tej niecodziennej, z nagła rozkwitłej sympatii. Dodatkowym walorem książki są znakomite, niezwykle wysmakowane i dobrane ilustracje. Nazwa - Komplementy Autor - Przemysław Wechterowicz Oprawa - Twarda Wydawca - Alegoria Kod ISBN - 9788362248445 Kod EAN - 9788362248445 Wydanie - 1 Rok wydania - 2011 Język - polski Format - 21.5x21.5cm Ilość stron - 54 Podatek VAT - 5%

Sklep: InBook.pl

Pochodne instrumenty kredytowe - Izabela Pruchnicka-Grabias - 2837037748

51,27 zł

Pochodne instrumenty kredytowe - Izabela Pruchnicka-Grabias

Książki & Multimedia > Książki

Opis - Książka, posiadająca istotne walory praktyczne, jest pierwszą pozycją polskiej autorki w tak kompleksowy sposób analizującą nie tylko istotę funkcjonowania kredytowych instrumentów pochodnych, ale również modele ich wyceny, doskonalenie których autorka słusznie uznaje za kluczowe dla rozwoju tego rynku. Niewątpliwą zaletą opracowania jest mnogość przykładów, przeprowadzających Czytelnika przez kolejne etapy szacowania wartości omawianych struktur i tworzących idealną bazę dla zrozumienia konstrukcji tych złożonych produktów. Prof. zw. dr hab. Janusz Soboń Publikacja stanowi cenne kompendium wiedzy zarówno dla praktyków rynku finansowego, jak i studentów oraz słuchaczy studiów podyplomowych i doktoranckich, jak również dla pracowników nauki zainteresowanych wdrażaniem metod kwantyfikacji ryzyka kredytowego w praktykę. Prof. nadzw. SGH dr hab. Paweł Niedziółka Nazwa - Pochodne instrumenty kredytowe Autor - Izabela Pruchnicka-Grabias Oprawa - Miękka Wydawca - CeDeWu Kod ISBN - 9788375563733 Kod EAN - 9788375563733 Wydanie - 1 Rok wydania - 2011 Język - polski Format - 16.5x23.0cm Ilość stron - 280 Podatek VAT - 5%

Sklep: InBook.pl

Niezrównana elegancja - Maria Maccari - 2836937697

53,74 zł

Niezrównana elegancja - Maria Maccari

Książki & Multimedia > Książki

Opis - "Suknia balowa musi przypominać marzenie senne i przeobrażać kobietę w istotę z tego wymiaru" stwierdził kiedyś Christian Dior, dodając iż każda kobieta powinna mieć w szafie przynajmniej jedną suknię balową, gdyż to "znakomicie wpływa na jej morale". Nie ulega wątpliwości, iż posiadanie takiej kreacji potrafi zdziałać cuda dla zdrowia psychicznego również współczesnych kobiet, kilkadziesiąt lat po tym, jak francuski krawiec haute couture przelał te słowa na papier. Kiedy to pisał, suknie wieczorowe wciąż były dla kobiet z towarzystwa symbolem statusu, a przebranie się do kolacji normą de rigueur. Od tego czasu wiele się zmieniło. Jednak ten element garderoby zachował pewien stopień ekskluzywności - gdyż nadal ma w sobie coś z marzenia sennego - a jednocześnie przeszedł swoisty proces "demokratyzacji". "Niezrównana elegancja" to książka o wiecznym pragnieniu piękna i ekskluzywności. Nazwa - Niezrównana elegancja Autor - Maria Maccari Oprawa - Twarda Wydawca - Olesiejuk Kod ISBN - 9788327433954 Kod EAN - 9788327433954 Rok wydania - 2015 Język - polski Format - 25.5x30.0cm Ilość stron - 240 Podatek VAT - 5% Premiera - 2015-11-21

Sklep: InBook.pl

Przewodnik po metafizyce - Sebastian Tomasz Kołodziejczyk (red.) - 2837041498

58,74 zł

Przewodnik po metafizyce - Sebastian Tomasz Kołodziejczyk (red.)

Książki & Multimedia > Książki

Opis - Przewodniki po filozofii to pierwsza w Polsce seria książkowa, której celem jest zdanie sprawy z aktualnego stanu badań naukowych w zakresie wszystkich dyscyplin filozoficznych. Każda pozycja w serii jest zbiorem esejów autorstwa czołowych polskich znawców przedmiotu reprezentujących różne ośrodki akademickie. Adresatami serii są zarówno wykładowcy i studenci filozofii, jak i szersze grono miłośników filozofii, stąd obok dbałości o merytoryczną jakość tekstów, redaktorom serii przyświeca troska o ich jasność i przystępność. Oprócz uporządkowanej prezentacji najważniejszych wątków toczonych dziś filozoficznych debat Czytelnik otrzymuje obszerne wskazówki bibliograficzne, z uwzględnieniem najnowszych publikacji na dany temat.Redaktorzy serii: Sebastian Tomasz Kołodziejczyk & Janusz SalamonPrzewodnik po metafizyce to zbiór artykułów prezentujących najnowsze stany badań nad bogatą problematyką metafizyczną we współczesnej filozofii. Niewątpliwą zaletą Przewodnika jest to, że jego Autorzy przekonująco pokazują, iż wiele problemów tradycyjnej filozofii zostało w wieku XX i XXI podjętych i opracowanych na nowo, głównie dzięki temu, że filozofia analityczna potrafiła przezwyciężyć swoje antymetafizyczne nastawienie. Dodatkowo Autorzy umiejętnie łączą tradycję kontynentalną z analityczną, by w ten sposób zaznaczyć unikalną wartość metafizyki jako dyscypliny uniwersalnej.Redaktor tomu: Sebastian Tomasz KołodziejczykKsiążka, którą łaskawy Czytelnik obecnie otrzymuje, jest świadectwem zainteresowań metafizycznych młodszego pokolenia filozofów polskich. Ich inspiracje są różne, łączy ich jednak fascynacja problematyką metafizyczną i rzetelność w jej podejmowaniu. Dzięki różnorodności propozycji książka stanowi dobry przegląd tego, co dziś w filozofii, także polskiej, się dzieje. Przewodniczący Rady Naukowej Serii: Władysław Stróżewski Nazwa - Przewodnik po metafizyce Autor - Sebastian Tomasz Kołodziejczyk (red.) Oprawa - Miękka Wydawca - WAM Kod ISBN - 9788375057485 Kod EAN - 9788375057485 Rok wydania - 2011 Język - polski Seria wydawnicza - Przewodniki po filozofii Format - 15.5x23.0cm Ilość stron - 636 Podatek VAT - 5%

Sklep: InBook.pl

Zagubione serce - Jessica Matthews - 2837004972

9,12 zł

Zagubione serce - Jessica Matthews

Książki & Multimedia > Książki

Opis - O książce Patrzył na Christy i myślał, że nie jest w jego typie. Zbyt radosna, zbyt energiczna. Takie kobiety nie zadowolą się przyziemnymi aspektami codzienności. One domagają się nieustannego zaangażowania, drogich zakupów i egzotycznych wysp. Popcorn przed telewizorem im nie wystarczy. Wobec tego dlaczego Christy nieustannie przykuwa jego wzrok? Fragment książki Wielka szkoda, że tak przystojny mężczyzna jak Lincoln Maguire ma taki charakter, pomyślała Christy. Ten wyjątkowo uzdolniony chirurg w głębokim skupieniu wpatrywał się w ekran komputera. Absolutnie nic nie było w stanie odwrócić jego uwagi. Jego szczupłe palce biegały po klawiaturze, jakby go nie obchodziły opinie i pomysły reszty personelu na temat udziału szpitala Mercy Memorial w Levitt Springs w zbliżającym się Festiwalu Jesieni. Nie interesowała go rozmowa o stoiskach z pamiątkami czy jedzeniem ani nawet o turnieju golfowym organizowanym dla pozyskania środków dla centrum onkologicznego oraz dla miejscowej sekcji Sztafety Życia. Lincoln Maguire nie po raz pierwszy odciął się od otaczającego go gwaru. Należał do kategorii lekarzy, którzy przychodzą na oddział, robią obchód, po czym wychodzą, mało z kim się komunikując. Jednak tego dnia jego dystans mocno ją irytował, zwłaszcza że sprawy ośrodka bardzo leżały jej na sercu. - Mam pomysł - powiedziała ze świadomością, że to nieprawda. Od dłuższego czasu rozważała różne rozwiązania... i je odrzucała, ponieważ żadne jej nie odpowiadało. To nie było "to". Gdy gwar ucichł, a wszystkie spojrzenia skupiły się na niej, wszystkie prócz jednej pary niebieskich oczu, poczuła się zmuszona zaproponować coś wyjątkowego, coś, co nawet doktora Maguire'a wciągnie do dyskusji. - No, Christy, mów - ponagliła ją Denise Danton, jej przełożona, spoglądając na zegarek. - Komitet organizacyjny zbiera się za pięć minut, a co najmniej tyle się idzie do sali konferencyjnej. - To jest coś, czego jeszcze nie było - odparła. Jedna z koleżanek jęknęła. - Jak masz na myśli licytację kawalerów, to to już było. Przydałoby się coś bardziej oryginalnego. Kurczę, właśnie to miała zaproponować. Rozpaczliwie szukała nowego pomysłu. - Moglibyśmy zorganizować własną odmianę "Tańca z Gwiazdami" czyli "Taniec z Lekarzami". Ku jej zadowoleniu stukanie w klawiaturę ucichło, mimo to Lincoln nie oderwał wzroku od ekranu. Być może tylko zamyślił się nad trudnym przypadkiem. - Jak by to miało wyglądać? - Ludzie kupowaliby bilety, żeby popatrzeć, jak tańczą lekarze oraz ich partnerzy, mogliby obstawiać wybrane pary, a na koniec odbyłaby się koronacja zwycięzców. Dochód z biletów otrzymałby szpital. - To mi się podoba - powiedziała Denise po namyśle - ale chyba musiałybyśmy siłą zmusić do tego naszych panów. - Na pewno nie odmówią, bo to szlachetny cel, prawda, doktorze Maguire? - rzuciła niewinnym tonem. Spojrzawszy w jego stronę, zauważyła oznaki zmęczenia na jego twarzy, co świadczyło, że dla niego ten dzień zaczął się dużo wcześniej niż dla niej. Spod zielonego czepka sterczało kilka zlepionych kosmyków włosów, a fartuch miał naderwaną kieszeń. Zrobiło się jej głupio, że mu przeszkadza. Zwłaszcza gdy przypomniała sobie, że nie jest to dzień jego dyżuru, co oznacza, że kogoś zastępuje i spieszy się z uzupełnianiem dokumentacji, by zająć się prywatnymi pacjentami. Sądząc po tym, ilu kierował do szpitala, jego poczekalnia pęka w szwach. - Jasne, czemu nie? - odparł, nie odrywając oczu od komputera. - No proszę - rzuciła swobodnym tonem. - Denise, myślę, że możesz o tym wspomnieć na zebraniu. - Doktorze - odezwała się Denise - jest pan skłonny wziąć w tym udział? Tym razem znieruchomiał i popatrzył na Christy, nie kryjąc niezadowolenia. Miał jej za złe nie tylko, że mu przeszkadza, ale i to, że musi odpowiedzieć Denise. - Oddam ten zaszczyt komuś bardziej kompetentnemu. - Kompetencje nie są tu potrzebne - zauważyła szefowa zmiany. - To ma być zabawa i, jak powiedziała Christy, cel jest zbożny. - Ale... - Jestem pewna, że jeżeli pan się zapisze, za panem pójdą inni - tłumaczyła mu Denise. - Dzięki pana nazwisku sprzedamy masę biletów. Ile by na tym skorzystało nasze centrum onkologiczne! Tak, jego nazwisko przyciągnęłoby setki ciekawskich, którzy zapłaciliby każde pieniądze, by zobaczyć, jak chłodny i zamknięty w sobie doktor Maguire szaleje na parkiecie. Na dodatek wiadomo było, że nie ma przyjaciółki, więc dodatkową atrakcją byłoby zobaczyć jego partnerkę. Chyba to samo chodziło mu po głowie, bo nim odpowiedział Denise, rzucił Christy ostrzegawcze spojrzenie. - Chyba mnie przeceniacie... - Co pan mówi! - Denise cicho zaklaskała. - Będzie super. Komitet organizacyjny zaakceptuje to na bank. Już tam lecę z wiadomością... - Proszę zaczeka - odezwał się ostrym tonem. Gdy przeszył ją wzrokiem, Christy wstrzymała oddech, czując, że stanie się coś okropnego. - Jeżeli znajdę się na tej liście, to pod dwoma warunkami. Pierwszy, jeżeli zgłosi się więcej ochotników niż trzeba, to skreśli pani moją kandydaturę. Denise ściągnęła brwi, ale nie protestowała. - W porządku, nie ma sprawy. - Drugi, jeżeli nie zostanę skreślony, a podejrzewam, że są osoby, które do tego nie dopuszczą, to moją partnerką ma być Christy. Wszyscy jak jeden mąż zwrócili się w jej stronę. Na ich twarzach malowało się zdziwienie. - Chcesz... jak to? - wykrztusiła. Owszem, Lincoln jest szwagrem jej serdecznej przyjaciółki, ale to żadne uzasadnienie. Tak, dwa razy spotkali się w domu Gail i Tylera, ale zamienili wtedy tylko kilka słów. - Chcę, żebyś była moją partnerką. Nie tak miało być. - Dlaczego ja? - Bo to twój pomysł, więc powinnaś wziąć w tym udział. Hm, trudno zaprzeczyć, ale gdyby to od niej zależało, wybrałaby kogoś, kto prawi jej komplementy, a nie takiego ponuraka. W szpitalu zachowywali się przyjaźnie, to znaczy on wydawał polecenia, a ona je wykonywała. Różnice wyszły na jaw, gdy spotkali się u Gail. Zauważyła przy tej okazji, że jako człowiek powściągliwy nie był zachwycony jej bezpośrednim i czasami impulsywnym zachowaniem. Nie ma co się łudzić, że ten warunek ma podłoże romantyczne. Gail powiedziała, że jej szwagier ułożył sobie plan na życie i przed czterdziestką nie ma w nim miejsca na małżonkę, a że do czterdziestki zostały mu jeszcze dwa, trzy lata, na razie jego kochanką jest praca. - Chyba że masz coś przeciwko temu - rzucił wyraźnie z siebie zadowolony, jakby oczekiwał odmowy, co by mu pozwoliło bezkarnie wymigać się od występów. Rzucił jej wyzwanie? Ona przed żadnym wyzwaniem się nie cofa. Jeśli wystarczy odkurzyć pantofle do tańca i dla przypomnienia przećwiczyć two stepa, żeby ten pracoholik wziął udział w wieczornych szaleństwach, to ona się tego podejmie. - Nie, mnie to odpowiada. - Super. Sprawa załatwiona - oznajmiła Denise. - Nie byłbym tego taki pewien - odezwał się tonem pełnym powątpiewania i zarazem nadziei. - Wydaje mi się, że każdy punkt programu musi najpierw otrzymać akceptację komitetu organizacyjnego. - Na pewno przejdzie przez aklamację. Już wiem, jak to rozreklamować, żeby tłumy waliły drzwiami i oknami. Teraz pędzę na zebranie. Kochani, zostawiam was na gospodarstwie, więc bierzcie się do roboty! Narada dobiegła końca, ale Christy nawet tego nie zauważyła, zahipnotyzowana przenikliwym spojrzeniem Linca, jak pieszczotliwie nazywała go Gail. Słabsza kobieta od razu by się załamała, ale ona już kiedyś stanęła oko w oko ze śmiercią, a Linc Maguire był zdecydowanie mniej przerażający. Mimo to lekko speszona czekała, aż odezwie się pierwszy. Sądząc po tym, jak ruszał szczęką i od czasu do czasu ściągał brwi, chyba miał problemy ze zwerbalizowaniem myśli. - Taniec z lekarzami? - odezwał się w końcu. Na jego twarzy malowało się niedowierzanie tak bezgraniczne, że miała ochotę się roześmiać, ale się pohamowała. - Nie mogłaś wymyślić czegoś lepszego? Odetchnęła z ulgą, bo sprawiał wrażenie bardziej zszokowanego niż zagniewanego. - Tak na poczekaniu tylko to przyszło mi do głowy - wyjaśniła. - Ale sądząc po reakcji, trafiłam w dziesiątkę. - Możliwe - mruknął. - Ale na twoim miejscu modliłbym się, żeby komitet odrzucił ten pomysł jako absurdalny. - Uważam, że to bardzo dobry pomysł - upierała się. - Nietuzinkowy. Nigdy nie było czegoś takiego. - Nie było też składkowych kolacji ani sprzedaży całusów - zauważył. Niespeszona przeniosła wzrok na jego pięknie wykrojone wargi. Naturalną koleją rzeczy jej wzrok zsunął się niżej, na szyję i tors słabo maskowany przez bezkształtny fartuch i biały podkoszulek. Na opalone ciało i muskularne ramiona, jakby mimo wielu zajęć znajdował jeszcze czas na siłownię. O kurczę. Miałaby tańczyć w jego objęciach na oczach setek ludzi? Może rzeczywiście powinna się modlić, by komitet organizacyjny zignorował jej pomysł. Mogłaby też się pomodlić, by zgłosiło się tak wielu chętnych, aby można było skreślić parę Maguire-Michaels. - Przyświeca nam szlachetny cel. - Będziesz to sobie powtarzać, jak przyjdzie ci kurować pogruchotane palce u stóp. Rozbawiła ją jego mina nadąsanego chłopca. - Nie tańczysz? Pokręcił głową. - Tylko szuram nogami. Wcale jej to nie zdziwiło. Lincoln Maguire jest zbyt spięty, by robić coś tak niekontrolowanego jak sunięcie na parkiecie w takt muzyki. Ciekawe, co się za tym kryje. - Chyba przećwiczyłeś parę kroków przed balem maturalnym? Zamrugał, jakby go to zaskoczyło. - Nie poszedłem na kurs, bo dziewczyna, którą zaprosiłem, dała mi kosza. Po raz kolejny zrobiło się jej głupio. - Przepraszam. - Nie ma za co. Tylko się przyjaźniliśmy, a ona czekała, aż mój kumpel zbierze się na odwagę i sam ją zaprosi. Wycofałem się, jak się zorientowałem, że ona woli jego. Tak na marginesie, w tym roku obchodzili dwunastą rocznicę. - Godna podziwu wszechstronność - zażartowała. - Chirurg oraz swatka w jednej osobie. Uśmiechnął się. - Nie przesadzaj. To moja pierwsza i ostatnia para. Uśmiechając się, wyglądał na mniej niż trzydzieści siedem lat i sprawiał wrażenie bardziej przystępnego. Jego surowe rysy złagodniały do tego stopnia, że dostrzegła w nim bardziej gorącokrwistego samca niż nieczułego lekarza. Co więcej, jego uśmiech okazał się tak zaraźliwy, że musiała go odwzajemnić. Gdyby jednak powiedziała komukolwiek, że Linc potrafi się uśmiechać, nikt by jej nie uwierzył. Ani w to, że rozmawiali o życiu prywatnym, a nie o przypadkach. Coś takiego wydarzyło się chyba po raz pierwszy w historii szpitala. - Muszę cię zmartwić, ale szuranie nogami po parkiecie to za mało, żeby startować w konkursie. - Tylko jak przejdzie pomysł tego tańca z lekarzami - zauważył. - Jeśli nie, będziemy wolni. - Zapewniam cię, że przejdzie - odparła, słysząc nutę nadziei w jego głosie. - Lepiej pogódź się z myślą, że masz tańczyć przed dużą widownią. - Chyba tak. - Westchnął zrezygnowany. - A to znaczy, że będziesz zmuszony poznać różne kroki. Na przykład walca, może nawet tanga czy fokstrota. - Nie! - jęknął. - Ależ tak - zapewniła. - To sama przyjemność. Spojrzał na nią z powątpiewaniem. - Deptanie komuś po palcach na oczach publiczności to żadna przyjemność. - Dlatego trzeba się uczyć. Poza tym nie wątpię, że potrafisz nauczyć się wszystkiego, co uznasz za ważne. Do perfekcji opanowałeś klawiaturę, a inni lekarze piszą jednym palcem. Ty piszesz jak prawdziwa maszynistka. - Jestem chirurgiem, więc muszę mieć sprawne palce. - Puścił mimo uszu jej pochwałę. Bezwiednie spojrzała na jego dłonie. Czy Linc skupia się na pieszczotach tak bardzo jak na wszystkim, co uzna za ważne? Niestety, nigdy się tego nie dowie. Nie wystawi się po raz drugi na ból odrzucenia. Ale już tak długo jest sama, a on jest taki przystojny... - Stopy, ręce... one tylko wykonują polecenia mózgu. Dla chcącego nie ma nic trudnego. Skrzywił się, masując sobie kark. - Czy siostra Pollyanna zawsze ma pod ręką takie dobre rady? Kolejne zaskoczenie. Ten najcichszy ze wszystkich lekarzy na oddziale pozwolił sobie zażartować! - Staram się. Usłyszała dobiegający z oddali sygnał, że czyjś pojemnik z kroplówką jest już pusty. Ten odgłos przywołał Lincolna do rzeczywistości, bo się wyprostował, poprawił fartuch, po czym wskazał na monitor. - Pilnuj drenu pani Hollings i zawołaj mnie, jak zauważysz jakąkolwiek zmianę. Z przykrością odnotowała przemianę sympatycznego Linca Maguire'a w chłodnego, uprzejmego lekarza. Bez słowa ruszyła do pokoju pana Cartera po operacji stawu kolanowego. Pospiesznie wyłączyła dzwonek, powiesiła nowy pojemnik z kroplówką, po czym zawróciła do stanowiska pielęgniarek. Ku jej zdziwieniu Linc nie ruszył się z miejsca. Najwyraźniej czekał. Na nią? Wykluczone. Mimo wszystko to bardzo przyjemne złudzenie. - Jeszcze jedno - zaczął bez zbędnych wstępów. - Słucham. - Przyjadę po ciebie. - Po mnie? Dlaczego? - Jesteś zaproszona na kolację do Gail, prawda? - Tak - odparła. - Ale skąd to wiesz? - Bo też jestem zaproszony. Fantastycznie. Ich pierwsza kolacja u Gail okazała się kompletnym fiaskiem. Zorientowała się wtedy, że Gail chce ich wyswatać, ale jej plan nie wypalił. Przez godzinę Lincoln siedział ze zbolałą miną i co pięć minut spoglądał na zegarek. Zareagowała na jego zachowanie bezsensowną paplaniną, aż w końcu z wyraźną ulgą się z nimi pożegnał. Gail obiecała wtedy, że już nigdy nie zaprosi ich razem na kolację. Ta kolacja skończy się inaczej. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jego obawy związane z konkursem tańca. - To ładnie z ich strony. - Więc przyjadę, żeby cię do nich zabrać. Nie spodobał się jej ten władczy ton. W szpitalu ma prawo wymagać od niej wykonywania poleceń, ale tym razem chodzi o jej życie prywatne. - Nie fatyguj się, sama przyjadę. - To nie ma sensu. Mieszkasz po drodze. Spoglądała na niego z niedowierzaniem. Do tej pory była przekonana, że ledwie ją dostrzega, a okazuje się, że wie nawet, gdzie mieszka. Jak to możliwe? - Nie bój się - mruknął urażonym tonem. - Gail dała mi twój adres. To jej pomysł, żebyśmy przyjechali razem. Kochana Gail. Robi, co może, by zachęcić ją do spotkań z facetami. Ale żeby wykorzystywać do tego szwagra? Pamiętając, jaką katastrofą okazała się ich poprzednia wspólna kolacja? To pokazuje, jak uparta jest jej zamężna koleżanka. - Dziękuję, ale wolałabym... - Będę o szóstej - oświadczył, po czym odszedł energicznym krokiem, a ona została, kipiąc złością z powodu jego bezczelności. Przez chwilę rozważała możliwość, że każe mu czekać na siebie, ale się rozmyśliła. Ich odmienne osobowości wystarczą, by błyskawicznie doszło do konfliktu. Nie ma sensu psuć atmosfery już na samym wstępie. Poza tym Gail zaprosiła na szóstą trzydzieści, a to znaczy, że zaplanowała podać do stołu kilka minut później. Gdyby ona, Christy, uparła się dać Lincowi nauczkę, unieszczęśliwiłaby też innych. To, że po nią przyjedzie, nada temu posmak randki. Ale to tylko pozory. To nie będzie prawdziwa randka. Wielka szkoda, że tak przystojny mężczyzna jak Lincoln Maguire ma taki charakter, pomyślała Christy. Ten wyjątkowo uzdolniony chirurg w głębokim skupieniu wpatrywał się w ekran komputera. Absolutnie nic nie było w stanie odwrócić jego uwagi. Jego szczupłe palce biegały po klawiaturze, jakby go nie obchodziły opinie i pomysły reszty personelu na temat udziału szpitala Mercy Memorial w Levitt Springs w zbliżającym się Festiwalu Jesieni. Nie interesowała go rozmowa o stoiskach z pamiątkami czy jedzeniem ani nawet o turnieju golfowym organizowanym dla pozyskania środków dla centrum onkologicznego oraz dla miejscowej sekcji Sztafety Życia. Nazwa - Zagubione serce Autor - Jessica Matthews Wydawca - Harlequin Kod ISBN - 9788323888710 Kod EAN - 9788323888710 Rok wydania - 2012 Format - 10,5x17 cm Ilość stron - 154 Podatek VAT - 5%

Sklep: InBook.pl

Paryż dla zakochanych - Sarah Morgan - 2837002708

9,12 zł

Paryż dla zakochanych - Sarah Morgan

Książki & Multimedia > Książki

Opis - Damon Doukakis zostaje szefem małej agencji reklamowej. Szybko orientuje się, że obecny kryzys firmy wynika ze złego zarządzania, a mózgiem wszystkich kreatywnych działań i sukcesów jest Polly, asystentka byłego prezesa. Damon zwalnia wszystkich członków zarządu, a Polly czyni swoją prawą ręką. Razem jadą do Paryża na rozmowy o nowym kontrakcie. Fragment książki - Już jest! Przyjechał! Damon Doukakis wszedł do budynku! Słysząc paniczne krzyki, Polly ocknęła się i uniosła głowę znad biurka. Oślepiło ją wlewające się przez okno światło słońca. - Co? Co takiego? - Z trudem wynurzała się z mroku snu. Ból głowy, który w ciągu ostatniego tygodnia bezustannie jej towarzyszył, znów ścisnął czaszkę żelazną obręczą. - Chyba się zdrzemnęłam. Dlaczego nikt mnie nie obudził? - Bo od kilku dni nie śpisz i trudno z tobą wytrzymać. Tylko nie wpadaj w panikę. Robię to za nas obie. Proszę, to cię ożywi. - Młoda kobieta kopniakiem zatrzasnęła drzwi, balansując z dwoma kubkami kawy i mufinem na talerzyku. - Kawa i węglowodany na dzień dobry. Polly przetarła oczy i natychmiast spojrzała na ekran laptopa. - Która godzina? - Ósma. - Coo? - Zerwała się na równe nogi, zrzucając na podłogę pióra i papiery. - Za piętnaście minut zaczyna się spotkanie. Czy sądziłaś, że wejdę tam i będę mówić przez sen? - Kliknęła "zapisz" i zamknęła dokument, nad którym pracowała całą noc. Gwałtownie wyrwana ze snu czuła, jak drżą jej ręce. Serce biło coraz gwałtowniej, a gardło ściskał lęk. Sen niczego nie zmienił. Ciężar rzeczywistości był ponad jej siły. Odtąd wszystko się zmieni. To życie, które znała, dobiegło kresu. - Tylko zachowaj spokój. - Debbie tanecznym krokiem podeszła do biurka, by postawić na nim dwa kubki i talerzyk. - Jeśli tylko wyczuje, że się boisz, zmiażdży cię jak czołg. Tacy są mężczyźni pokroju Doukakisa. Słabość to dla nich sygnał do śmiertelnego ataku. - Wcale się nie boję - odparła Polly, lecz kłamstwo utknęło jej w gardle. Bała się. Przerażała ją odpowiedzialność i konsekwencje porażki. A także on - Damon Doukakis. Tylko głupiec mógłby się go nie bać. - Na pewno sobie poradzisz. Owszem, przyszłość stu osób leży w twoich rękach, ale to nie powinno wprawiać cię w zdenerwowanie. - Naprawdę mnie uspokajasz, dzięki. - Polly szybko przełknęła łyk kawy i zerknęła na swój BlackBerry. - Zdrzemnęłam się na niecałe dwie godziny i już mam setkę mejli. Czy ci ludzie w ogóle śpią? - Szybko przejrzała pocztę, sprawdzając ważniejsze wiadomości. - Gerard Bonnel prosi, żebyśmy przesunęli nasze jutrzejsze spotkanie na wieczór. Czy możesz mi zamówić późniejszy lot do Paryża? - Nie lecisz samolotem. Pociąg jest tańszy. Kupiłam ci już bilet na siódmą trzydzieści z St Pancras. Bez możliwości wymiany. Będziesz musiała zabić jakoś czas. - Debbie nachyliła się i oderwała kawałek mufina. - Możesz obejrzeć wieżę Eiffla albo kochać się z jakimś rozkosznym Francuzikiem na brzegu Sekwany, ooh la la. Polly odpowiadała na mejle i nie podniosła nawet głowy. - Publiczne uprawianie seksu to przestępstwo, nawet we Francji. - Na pewno nie tak poważne jak zupełny brak seksu. Kiedy ostatnio byłaś na randce? - Mam dość problemów, nie włączając w to seksu. - Wcisnęła "wyślij". - Czy znalazłaś zamówienie na tę promocję w magazynie? - Oczywiście. Czy ty kiedyś przestaniesz myśleć o pracy? Damon Doukakis zobaczy w tobie swoje odbicie. - Pozostałe mejle muszą poczekać. - Polly zerknęła na telefon. - A niech to, chciałam jeszcze przejrzeć prezentację. No i muszę się uczesać. Nie wiem, co najpierw. - Włosy. Wyglądasz jak mohikańska Barbie. - Debbie wyciągnęła z szuflady biurka prostownicę i włączyła ją do kontaktu. - Nie ruszaj się. - Muszę się jeszcze umalować. - Nie ma czasu. Ale spoko, wyglądasz świetnie. Uwielbiam cię taką. Genialnie łączysz rzeczy staroświeckie i nowoczesne. - Przeciągnęła prostownicą po włosach Polly. - Te różowe rajstopy są naprawdę super. Wciąż trzymając głowę nieruchomo, Polly wyciągnęła rękę i wyłączyła laptop. - Aż trudno uwierzyć, że tata wciąż nie dzwoni. Chcą zdziesiątkować jego zespół, a on znika. Wysłałam mu kilkadziesiąt wiadomości. - Przecież wiesz, że nigdy nie włącza komórki. Nienawidzi jej. Proszę! - Debbie wyłączyła prostownicę. - Gotowe. Polly zwinęła włosy i upięła je w niedbały węzeł z tyłu głowy. - Dzwoniłam wczoraj do kilku londyńskich hoteli, pytając, czy nie zatrzymał się tam mężczyzna w średnim wieku z młodą kobietą. - To raczej kłopotliwe? - Wyrosłam w kłopotliwych sytuacjach. - Wyciągnęła spod biurka botki. - Damon Doukakis urządzi tu rzeź, jeśli się okaże, że nie ma taty. - Nadrobimy jego nieobecność. Wszyscy uwijają się od świtu jak pracowite pszczółki. Jeśli ten rekin myśli, że dopadnie tu jakiegoś trutnia, to się rozczaruje. - Za późno. On już zdecydował, co z nami zrobić. - Panika ścisnęła jej krtań. Miał kontrolny pakiet w firmie jej ojca. Teraz się na nim zemści. Ale furia skierowana ku ojcu dotknie nie tyle jego, ile bezbronnych ludzi, którzy nie zasługują na to, by stracić pracę. Przygniatał ją ciężar odpowiedzialności. Jako córka właściciela firmy powinna jakoś zaradzić temu, co nastąpi, ale w gruncie rzeczy była bezsilna. Nie miała żadnych praw. Debbie znów nadgryzła mufina. - Gdzieś czytałam, że ten facet pracuje dwadzieścia cztery godziny na dobę. Przynajmniej będziecie mieli coś wspólnego, Po trzech bezsennych nocach Polly zupełnie nie mogła się skupić. Z trudem próbowała otrząsnąć się z otępienia. - Zrobiłam zestawienia wyników. Oby tylko Michael Anderson poradził sobie z laptopem. Dobrze wiesz, jak to wygląda. Ostatnio wykasował całą prezentację, dlatego tym razem skopiowałam ją na trzech dyskach. Czy pozostali członkowie zarządu już są? - Stawili się jednocześnie z nim. Ale milczą jak zaklęci. - Debbie z niechęcią wydęła usta. - Nikt z nich nie ma odwagi spojrzeć nam w oczy, od kiedy sprzedali swoje akcje temu demonicznemu Damonowi. Wciąż jednak nie rozumiem, dlaczego ten rekin finansjery chciał wykupić naszą malutką firmę. Uwielbiam tu pracować, ale to chyba oczywiste, że nie jesteśmy w jego stylu. Polly przypomniała sobie, ile włożyła wysiłku, żeby wprowadzić agencję w dwudziesty pierwszy wiek. - Nie, nie jesteśmy. - Pokiwała głową. - Zatem co? Kupił nas dla zabawy? - Debbie przełknęła ostatni kęs mufina i oblizała palce. - A może to taka detaliczna terapia dla miliarderów? Inni kupują sobie buty, a on wyrzuca fortunę na małą agencję reklamową. Zapłacił członkom zarządu masę forsy. Polly nie odezwała się ani słowem, ale przeszył ją lodowaty dreszcz. Wiedziała, dlaczego kupił ich firmę, ale nie mogła nikomu o tym powiedzieć. Kilka dni wcześniej Doukakis zmusił ją do milczenia w trakcie mrożącej krew w żyłach rozmowy telefonicznej. Nikomu o tym nie wspomniała. Ta wiadomość nie mogła przedostać się na zewnątrz. Tak uważali oboje. Zmusiła się, by zwolnić rytm oddechu. - Nic dziwnego, że zarząd sprzedał swoje akcje. To chciwa zgraja. Tylko niedobrze mi się robi, jak słyszę, że jesteśmy nierentowni, płacąc jednocześnie za ich wystawne kolacje i bilety lotnicze pierwszej klasy. Są jak moskity. Wysysają naszą krew, by wpompować ją w swe tłuste cielska. - Pol, to ohydne - jęknęła Debbie. - To oni są ohydni. - Przebiegła w myślach całą prezentację. Czy czegoś nie zapomniała? - Byłabym spokojniejsza, gdybym sama mogła wystąpić. - I powinnaś to zrobić. - Michael Anderson nie pozwoli mi otworzyć ust. Boi się, że mogę powiedzieć, kto tu naprawdę pracuje. Przecież jestem tylko asystentką mojego ojca, cokolwiek to znaczy. Mogę najwyżej pilnować, żeby za kulisami wszystko idealnie funkcjonowało. - Była też boleśnie świadoma, że nie ma formalnych kwalifikacji. Zdobywała swoje umiejętności, obserwując, słuchając i zawierzając instynktowi. Wiedziała jednak, że większości pracodawców to nie wystarczy. Przycisnęła rękę do piersi, by uspokoić serce. Wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby wkraczała na konferencję jako absolwentka Harvardu z dyplomem MBA. - Doukakis ma własną superagencję reklamową. Nie potrzebuje naszego zespołu. Kłapnie tylko zębami i. - Nie! - Debbie wyciągnęła rękę, otrząsając się z obrzydzeniem. - Dość tych proroctw. I żadnych opitych krwią moskitów. Właśnie zjadłam śniadanie. - Mówię tylko, że. - No to nie mów. A jeśli temu rekinowi aż tak zależy na agencji twojego ojca, uznaj to za komplement. Zakładasz, że wszystkich wyrzuci. A może nie? Czy po to kupuje firmę, żeby ją zniszczyć? Bo chce mieć władzę, pomyślała Polly. Podczas gdy jej ojciec zachowuje się jak beztroski młodzieniec, jego firmę atakuje bezwzględny drapieżca. A ona samodzielnie musi stawić mu czoło. - Rozchmurz się. - Debbie poklepała ją po ramieniu. - Może ten rekin nie jest taki straszny, jak mówią. Przecież nigdy go nie spotkałaś. O tak, spotkałam. Czując, że jej twarz przybiera kolor rajstop, Polly zamknęła laptop. Spotkała go raz w życiu. W gabinecie dyrektora szkoły. W dniu, w którym wraz z koleżanką zostały wyrzucone z ekskluzywnej szkoły z internatem. Tak się jednak niefortunnie złożyło, że tą koleżanką była siostra Doukakisa. On zaś skierował na Polly cały swój gniew, uznając ją za prowodyra. Na wspomnienie tamtego dnia zadrżała jak liść na wietrze. Nie, nie miała złudzeń, co ją czeka. Była dla niego wichrzycielką o zdeformowanej osobowości. Kiedy uniesie topór, jej głowa spadnie pierwsza. Przesunęła dłonią po włosach. Z zemsty za zachowanie ojca domagał się ofiar, to pewne. Gdyby jednak sama złożyła wymówienie, może nie pozbawiłby pracy reszty zespołu? Niech tą ofiarą będzie ona. Debbie zabrała pusty talerzyk. - To z kim teraz randkuje twój ojciec? Z tą Hiszpanką, którą poznał na lekcjach salsy? - Nie, ja. nie wiem. - Kłamstwo z łatwością spłynęło jej z ust. - Nie pytałam. - W zdenerwowaniu graniczącym z paniką chwyciła BlackBerry i wsunęła go do kieszeni sukienki. - To śmieszne. Wciąż nie mogę uwierzyć, że Damon Doukakis za chwilę zagarnie wszystko, co przez całe życie tworzył mój tata, a tymczasem on się zabawia w jakimś hotelu. - Uprawiając małpi seks z kobietą zapewne dwa razy młodszą. - Przestań! Nie chcę nawet myśleć, że mój ojciec uprawia seks, i to z kobietą w moim wieku. - A zwłaszcza z tą kobietą, dodała w myślach. Blokując wszystkie myśli o ojcu, wciągnęła botki. - Czy przygotowałaś kawę i ciastka w pokoju konferencyjnym? - Jasne. Ale Damon Doukakis będzie wolał pożreć naszą załogę. Przypomina wielkiego białego rekina. - Debbie złożyła ręce w płetwę i zanuciła motyw z filmu Szczęki. - Sunie po gładkich wodach rynku, pożerając wszystko, co wejdzie mu w drogę. My natomiast jesteśmy zaledwie planktonem. Miejmy nadzieję, że zbyt małym, żeby służyć mu za przekąskę. Polly objęła opiekuńczym spojrzeniem niewielkie akwarium stojące na jej biurku. - Mów trochę ciszej. Denerwujesz Romea i Julię. Kryją się za rdestnicą. - Jakże pragnęła dołączyć się do tych rybek. Nigdy w życiu nie bała się tak jak teraz. Ostatnio niemal nie sypiała, dniem i nocą przygotowując raport, który mógłby uratować załogę. Nie miała złudzeń co do własnej przyszłości, ale ci ludzie byli jej rodziną i zamierzała stoczyć walkę w ich obronie. Gdy na jej biurku zadzwonił telefon, podniosła słuchawkę z entuzjazmem skazańca, który rusza w stronę szubienicy. - Polly Prince. - Rozpoznała nieco niewyraźny głos Michaela Andersona, zastępcy ojca i dyrektora kreatywnego. Pomimo wczesnej pory najwyraźniej był już po drinku. Słuchając polecenia, by się stawić w sali konferencyjnej, mocniej ścisnęła słuchawkę. Przeklęty gad. Wyssał z agencji wszystko, co mógł, a na koniec sprzedał swoje akcje Doukakisowi. Znów ogarnął ją gniew. Gdyby zarząd nie sprzedał swych akcji, sytuację można by opanować. Trzasnęła telefonem i złapała laptop. - Powodzenia. - Debbie zerknęła na jej nogi. - W takich butach można skopać komuś tyłek. I naprawdę jesteś wysoka. - O to mi chodziło. - Kiedy ostatni raz widziała Doukakisa, czuła się przy nim mała pod każdym względem. Teraz spojrzy mu w oczy z tej samej wysokości. Szła w stronę sali konferencyjnej jak na ścięcie. Niewiele pomagało, że co dwie sekundy zza kolejnych drzwi wysuwały się głowy, by dodać jej otuchy. Pokładali w niej tyle nadziei, a ona wiedziała, jak mało może zrobić. Miała wrażenie, że wyrusza w bój uzbrojona w suszarkę do włosów. Zatrzymała się przed drzwiami sali konferencyjnej, by zaczerpnąć tchu. Złościło ją, że jest taka zdenerwowana. I nie chodziło tu o zarząd, który zasługiwał wyłącznie na pogardę, lecz o Damona Doukakisa. Wolno wypuściła powietrze z płuc, powtarzając sobie, że dziesięć lat to długi czas. Może zdołał wykształcić w sobie jakieś ludzkie cechy? Energicznie zapukała, a potem otworzyła drzwi. W pierwszej chwili jej wzrok zarejestrował jedynie zadowolone twarze, niedbale rozstawione filiżanki z kawą i sylwetki w ciemnych garniturach, nieco ociężałe wskutek zbyt obfitych biznesowych lunchów. Typowy męski klub. Mocno ściskając laptop, zmusiła się, by zrobić krok w przód. Gdy zamknęły się za nią drzwi, ogarnęła spojrzeniem siedzących przy stole mężczyzn. Pracowała z nimi od chwili, gdy w wieku osiemnastu lat ukończyła szkołę, ale żaden nie podniósł głowy, by spojrzeć jej w oczy. Zły znak, pomyślała ponuro. Patrząc na członków zarządu, z których każdy z dnia na dzień stał się multimilionerem, widziała stado hien gotowych obgryźć kości. Bez cienia wahania sprzedali jej ojca. A także swoich kolegów. Była tak wściekła, że dopiero po chwili dostrzegła mężczyznę siedzącego u szczytu stołu. Z arogancką pewnością siebie zajmował miejsce jej ojca, przewodnicząc zebraniu z miną zdobywcy. Nie odzywał się i nie wykonywał żadnych ruchów, ale cała jego postawa tchnęła męską agresją. Z bijącym sercem położyła laptop na lśniącym blacie. Czując na sobie spojrzenie przepastnych, czarnych oczu, zastanawiała się, jak to możliwe, by pomimo milczenia tchnął takim autorytetem. Wyraźnie dominował nad zebranymi w sali, a oszczędność w ruchach i słowach podkreślała jeszcze aurę władzy, która go otaczała. Perfekcyjnie skrojony garnitur zgrabnie opływał jego sylwetkę, śnieżnobiała koszula podkreślała opaleniznę twarzy i szyi, a krawat związany w idealny węzeł dopełniał nienagannej elegancji. Uderzająco kontrastował z pozostałymi mężczyznami. Pod jego kosztownym garniturem kryło się bez wątpienia silne, muskularne ciało, rzeźbione ćwiczeniami z równie surową dyscypliną jak ta, którą stosował w życiu zawodowym. Kobiety musiały za nim szaleć. Był stuprocentowym samcem alfa, a także siłą napędową jednego z najbardziej dynamicznych przedsiębiorstw w Europie. W trudnych czasach gospodarczego kryzysu Doukakis Media Group świeciło jak gwiazda, która zwiastowała początki ożywienia. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie, pomyślała ze złością, otwierając laptop. O nie! Nie zwiedzie jej wytworny garnitur ani gładkie maniery. Nic nie zamaskuje prawdziwego oblicza tego człowieka, bezlitosnego w drodze do wyznaczonego celu. Patrz mu w oczy, Polly. Prosto w oczy. Trwało to zaledwie ułamek sekundy, lecz nagle poczuła przepływający między nimi prąd. Drżąc, z trudem odwróciła wzrok. Wiedziała, że ten mężczyzna może chcieć ją zastraszyć. Ale nie przewidziała tak silnej zmysłowej reakcji. Wytrącona z równowagi, włączyła laptop w rozpaczliwej nadziei, że Doukakis nie dostrzegł wyrazu jej twarzy. - Panowie. - przerwała. - Panie Doukakis. W kącikach jego ust czaił się niemal niedostrzegalny uśmiech rozbawienia, a ona, wbrew własnej woli, nie mogła oderwać wzroku od ich zmysłowego kształtu. Mówiono, że miłosne podboje przychodziły mu równie łatwo jak transakcje biznesowe. W relacjach z kobietami był tak samo bezwzględny i wyrachowany jak w innych dziedzinach życia. Przyszło jej nagle na myśl, że może dlatego tak gorliwie chronił swoją siostrę. Dobrze wiedział, jacy są mężczyźni. Ona też to wiedziała. Niepożądana reakcja zmysłów nie zmieni jej opinii. Kiedy w końcu podniosła wzrok, słowa nagle uwięzły jej w gardle. W chwili krótkiej jak błyskawica uświadomiła sobie, że wiedział. Nieomylnie rozpoznał błysk oczu i drżenie ciała. Przecież działał tak na wszystkie kobiety. - Panno Prince? Chłodny, podszyty ironią ton wyrwał ją z odrętwienia. Jeśli miała choć cień nadziei, że zapomniał, jaką rolę odegrała w szkolnych perypetiach jego siostry, bardzo się myliła. - Jak pan wie, Polly jest córką prezesa zarządu i dyrektora naszej firmy. - Niczego nieświadom Michael Anderson w końcu odważył się przemówić. - Ojciec zawsze zapewniał jej tu jakieś zajęcie. Sens był taki, że gdyby nie pomoc ojca, nigdzie indziej nie znalazłaby pracy. Sposób, w jaki ją przedstawił, mocno ją zirytował. Ale gniew wyparł inne kłopotliwe reakcje. Z ulgą czując, że znów nad sobą panuje, nacisnęła klawisz laptopa i otworzyła dokument. - Przygotowałam prezentację, która przedstawia strategię naszej firmy oraz jej perspektywy na przyszłość. W ciągu ostatniego roku pozyskaliśmy sześciu nowych klientów i dane te dotyczą. - Nie będziemy tego słuchać, Polly - niecierpliwie przerwał jej Anderson. Jej palce zawisły nad klawiaturą. Prezentacja była konieczna. Bez niej pracownicy firmy nie mieli szansy na utrzymanie zatrudnienia. - Ależ musicie. - Za późno na to, Polly. - Patrząc porozumiewawczo na kolegów z zarządu, Michael Anderson odchrząknął. - Zdaję sobie sprawę, że jesteś w kłopotliwej sytuacji, ale twój ojciec nie kontroluje już tej firmy. - Już jest! Przyjechał! Damon Doukakis wszedł do budynku! Słysząc paniczne krzyki, Polly ocknęła się i uniosła głowę znad biurka. Oślepiło ją wlewające się przez okno światło słońca. - Co? Co takiego? - Z trudem wynurzała się z mroku snu. Ból głowy, który w ciągu ostatniego tygodnia bezustannie jej towarzyszył, znów ścisnął czaszkę żelazną obręczą. - Chyba się zdrzemnęłam. Dlaczego nikt mnie nie obudził? - Bo od kilku dni nie śpisz i trudno z tobą wytrzymać. Tylko nie wpadaj w panikę. Robię to za nas obie. Proszę, to cię ożywi. - Młoda kobieta kopniakiem zatrzasnęła drzwi, balansując z dwoma kubkami kawy i mufinem na talerzyku. - Kawa i węglowodany na dzień dobry. Nazwa - Paryż dla zakochanych Autor - Sarah Morgan Wydawca - Harlequin Kod ISBN - 9788323889458 Kod EAN - 9788323889458 Rok wydania - 2013 Format - 10,5x17 cm Ilość stron - 160 Podatek VAT - 5%

Sklep: InBook.pl

Domowe wędliny czyli nowe przepisy na tradycyjne wyroby - Robert Winckiewicz - 2843433777

26,79 zł

Domowe wędliny czyli nowe przepisy na tradycyjne wyroby - Robert Winckiewicz

Książki & Multimedia > Książki

Opis - `Domowe wędliny` to wspaniałe pomysły na wędliny, smarówki i rozmaite dodatki domowego wyrobu. Ty także chcesz, aby twoja rodzina jadła zdrowe i smaczne wędliny? Zastanawiasz się, czy warto zbudować wędzarnię, jaki zakupić sprzęt, jak odpowiednio przygotować mięso? W tej książce otrzymasz niezbędne i jasne wskazówki. Dzięki nim możesz zostać mistrzem domowego masarstwa! Nazwa - Domowe wędliny czyli nowe przepisy na tradycyjne wyroby Autor - Robert Winckiewicz Oprawa - Twarda Wydawca - Olesiejuk Kod ISBN - 9788327451248 Kod EAN - 9788327451248 Rok wydania - 2016 Język - polski Format - 19.0x25.0cm Ilość stron - 192 Podatek VAT - 5%

Sklep: InBook.pl

Hardwell - UNITED WE ARE (PL) - 2836963618

37,74 zł

Hardwell - UNITED WE ARE (PL)

Książki & Multimedia > Muzyka

Opis - "United We Are" to debiutancki pełnowymiarowy album jednego z najlepszych obecnie didżejów młodego pokolenia na świecie, Holendera Robberta van de Corput, którego znamy pod ksywką Hardwell. Znajdziemy na nim paru wyśmienitych gości. Jednym z nich będzie słynny raper, aktor i tancerz Jason Derulo! Na albumie zagoszczą także między innymi Fatman Scoop, W&W, Bright Lights, Harrison, Jonathan Mendelsohn, Headhunterz, Haris, Funkermanfeat. I-fan. Dla holenderskiego didżeja współpraca z Jasonem Derulo przy numerze "Follow Me" była wielką sprawą. "Spełnieniem marzenia" - zapewnia Hardwell. "Od lat jestem jego wielkim fanem. Marzyłem o tej współpracy. Pomysł na nasz wspólny kawałek miałem w głowie już od dawna. Połączenie mojego stylu i brzmienia z jego głosem musiało wypaść wyjątkowo, i wypadło. Jestem dumny z naszej piosenki i z możliwości współpracy z artystą, którego tak bardzo szanuję". Jason Derulo odwzajemnia komplementy. "Wiedziałem, że z Hardwellem mogę zrobić coś wspaniałego. Ale ten numer to po prostu mistrzostwo świata! Nie mogę się doczekać aż go usłyszycie" - mówił Amerykanin. Singlem, który obecnie zapowiada debiutancki album Hardwella "United We Are" to kapitalna house'owa piosenka "Young Again", w której słychać głos brytyjskiego wokalisty Chrisa Jonesa. Warto wspomnieć, że Hardwell zdobył tytuł najlepszego DJ'a na świecie wg DJ Mag 2 razy pod rząd! Pierwszy raz został wyróżniony w wieku 25 lat co ustanowiło go najmłodszym djem, który uzyskał ten prestiżowy tytuł! Nazwa - UNITED WE ARE (PL) Autor - Hardwell Wydawca - Universal Music Kod EAN - 0602547200853 Rok wydania - 2015 Nośnik - Płyta CD Ilość elementów - 1 Podatek VAT - 23% Premiera - 2015-01-23

Sklep: InBook.pl

Nałkowska i jej mężczyźni - Iwona Kienzler - 2836962002

25,42 zł

Nałkowska i jej mężczyźni - Iwona Kienzler

Książki & Multimedia > Książki

Opis - Zofia Nałkowska to postać w naszej literaturze niezwykła, nie tylko dlatego, że jej twórczość objęła swym zasięgiem aż trzy epoki: modernizm, dwudziestolecie międzywojenne oraz czasy PRL-u. Jako pierwsza kobieta w Polsce miała odwagę domagać się równouprawnienia, nie tylko w kwestii prawa kobiet do pracy, głosowania i równości w świetle prawa, ale przede wszystkim - wyzwolenia kobiecego erotyzmu i seksualności. Ta urodzona feministka zupełnie nic sobie nie robiła ze skandalu, jaki wywołała wypowiadając głośno to hasło na Zjeździe Kobiet w 1907 roku. Ona sama konsekwentnie realizowała swoje prawo do miłości, a przede wszystkim - prawo do przyjemności i rozkoszy seksualnej. Rozczarowana dwoma nieudanymi małżeństwami, rzuciła się w wir romansów, zmieniając mężczyzn jak rękawiczki i nie zmieniła się pod tym względem do końca życia. Kim była naprawdę? Tylko wielką pisarką spragnioną męskiej adoracji? Ile jest prawdy w twierdzeniu Miłosza, który pisał o "komicznej samiczości" Nałkowskiej, "oglądającej się bez ustanku na spojrzenia mężczyzn i ich komplementy, ze swoją listą byłych mężów i kochanków"? Czy rzeczywiście, pod koniec życia była jedynie obiektem drwin? W swojej publikacji Iwona Kienzler pochyla się nad życiem osobistym pisarki, a przede wszystkim nad jej skomplikowanymi związkami z mężczyznami. Nazwa - Nałkowska i jej mężczyźni Autor - Iwona Kienzler Oprawa - Twarda Wydawca - Bellona Kod ISBN - 9788311135772 Kod EAN - 9788311135772 Wydanie - - Rok wydania - 2015 Język - polski Tłumacz - - Seria wydawnicza - - Format - 14.5x20.5cm Ilość stron - 340 Podatek VAT - 5% Premiera - 2015-04-23

Sklep: InBook.pl

Jutro będzie normalnie. - Agnieszka Lis - 2843436637

19,01 zł

Jutro będzie normalnie. - Agnieszka Lis

Książki & Multimedia > Książki

Opis - Wydanie 2011r. Oprawa broszurowa. Strony 244. Format 13,0x20,0cm. "Poprzedniego wieczoru mąż powiedział mi, że jestem dobrym człowiekiem. Trudno zdecydować czy to komplement, czy kpina. Dobry brzmi jak naiwny. Niedzisiejszy, niegdysiejszy". "Jutro będzie normalnie" Agnieszki Lis to wciągająca opowieść o współczesnej kobiecie. Nader współczesnej. Małgośka - główna bohaterka książki - to osoba, którą w życiu spotkało już chyba wszystko. Sieroctwo, mobbing w pracy, zdradzający mąż i jeszcze ta teściowa... Mimo małego mieszkania dziewczyna nie załamuje się. Dzielnie wychowuje swojego czteroletniego synka, marząc jednocześnie o małym, białym domku. Zdawałoby się, że więcej już nie może się wydarzyć, że temat został wyczerpany, a jednak bohaterkę wciąż spotykają niezwykle ciekawe perypetie. Sama o sobie mówi, że jest szczęściarą, ale czy szczęście wystarczy, aby przejść, a raczej prześlizgnąć się przez życie cało? Co jeszcze może się przytrafić? Czy jutro wreszcie będzie... normalnie? Nazwa - Jutro będzie normalnie. Autor - Agnieszka Lis Oprawa - Miękka Wydawca - Replika Kod ISBN - 9788376740898 Kod EAN - 9788376740898 Wydanie - 1 Rok wydania - 2011 Język - polski Format - 13.0x20.0cm Ilość stron - 244 Podatek VAT - 5% Premiera - 2011-02-01

Sklep: InBook.pl

Porzucone i pożądane - 2827698954

19,00 zł

Porzucone i pożądane Ars Scripti-2

Książki > Pozytywne myślenie

Książka adresowana przede wszystkim do kobiet, choć mężczyźni mogą z niej wiele dowiedzieć się o swoich partnerkach. Powstała w wyniku wieloletniej pracy parapsychologa oraz obserwacji przypadków klientek, jaką za ich zgodą prowadziła A. A. Chrzanowska. Niezwykła pozycja, która pomaga każdej kobiecie wydobyć pełnię kobiecości oraz uczy, jak z niej korzystać, by osiągnąć szczęście i satysfakcję w związkach. Najlepsze antidotum na uczucie zagubienia w związku, samotność i żal po rozstaniu. Wypełni pustkę po jego odejściu i sprawi, że następny związek będzie harmonijny, satysfakcjonujący i pozwoli partnerom osiągnąć całkowite spełnienie. Spis treści: Wstęp 1. Typy kobiet 1.1. Kobieta pierwotna 1.2. Kobiet kochanka 1.3. Kobieta matka 1.4. Kobieta kapłanka 1.5. Kobieta wojowniczka 1.6. Kobieta królowa 1.7. Kobieta kreatywna 2. Dlaczego on mnie 2.1. nie kocha 2.2. nie szanuje 2.3. nie rozumie 2.4. rzucił 3. Bardziej chcieć niż mieć 4. Partnerstwo 4.1. Komunikacja 4.2. Mężczyzna też człowiek 4.3. Tworzenie bliskości w związku 5. Pozwól mu być mężczyzną 6. Stań się kobietą 7. Erotyzm 7.1. Mężczyźni a seks 7.2. Kobiety a seks 7.3. Partnerzy a seks 8. Hierarchia wartości w związku 9. Kiedy trzeba odejść 9.1. Patologie 9.2. Nic nie skutkuje 9.3. Jak to zrobić? 10. Stań się godną pożądania 10.1. Wróć do dzieciństwa 10.2. Zadbaj o siebie 10.3. Odkryj swoje prawdziwe ja Zakończenie Bibliografia Ze wstępu: Pamiętasz, jak go zobaczyłaś pierwszy raz, jak zabiło Ci serce, jak zrozumiałaś, że bez Niego życie będzie bezbarwne i nijakie. Albo patrzyłaś na Niego i myślałaś, że taki facet nigdy w życiu się Tobą nie zainteresuje, a On stał otoczony wianuszkiem wielbicielek i nagle zatrzymał wzrok na Tobie, uśmiechnął się, podszedł i zaczął rozmowę. A może było inaczej nie interesował Cię w ogóle, ale On z uporem Cię adorował, obsypywał komplementami, poświęcał Ci czas i uwagę, aż zmiękłaś i oddałaś mu swoje serce. Tak czy inaczej On stał się centrum Twojego życia, zostałaś jego żoną, przyjaciółką, kochanką, powiernicą, gosposią, kucharką, matką, opiekunką i (możesz sama uzupełnić tą listę). Nawet nie zauważyłaś, kiedy Twoje życie, Twoje potrzeby, marzenia, pragnienia, uczucia i dążenia przestały mieć jakiekolwiek znaczenie, gdyż liczył się tylko On. Zapomniałaś nawet co to znaczy być kobietą, zrobiłaś z siebie dziwoląga, modelując swoją osobę zgodnie z tym, czego, jak Ci się wydawało, oczekuje On. Pełniłaś wszelkie możliwe i niemożliwe role próbując go zadowolić. Byłaś idealną gospodynią, wspaniałą matką, doskonałą przyjaciółką i zawsze gotową na seks kochanką, choć nie miało to nic wspólnego z Twoimi dążeniami i pragnieniami. Znosiłaś jego humory, kaprysy, zdrady i nielojalność. Nakładałaś ciemne okulary, a znajomym mówiłaś, że masz zapalenie spojówek, choć to podbite oczy zmuszały Cię do tego. Próbowałaś dorównać jego matce (pierwszej żonie, babci, cioci, siostrze, koleżance itd.), gdyż On twierdził, że ta lepiej gotuje (sprząta, uprawia seks, rozmawia, wychowuje dzieci itd.). Utrzymywałaś go, gdy stracił pracę i nie mógł znaleźć nowej, godnej Jego osoby. Sprzątałaś, gotowałaś, prałaś, prasowałaś, odrabiałaś z dziećmi lekcje, a w nocy zaspokajałaś jego seksualne zachcianki lub leżałaś twarzą do ściany i przełykałaś łzy, gdy on nie chciał Cię przytulić, tłumacząc się: Zrobiłaś się tak mało kobieca. Lub: Nie potrafisz podniecić prawdziwego mężczyzny. Dawałaś z siebie wszystko, lecz mimo to pewnego dnia On po prostu odszedł. Zostawił Cię, porzucił, wydusił jak cytrynę i poszedł: do innej, w siną dal, wrócił do mamy (pierwszej żony, poprzedniej przyjaciółki, wyjechał za granicę itp., itd.), a Ty zostałaś sama ze swoim bólem, żalem, rozpaczą, depresją, załamaniem, tragedią, dramatem, zwątpieniem, pustką, bezsensem (niepotrzebne wykreśl). Nie wiesz, co ze sobą zrobić, dokąd udać się po pomoc. Po głowie chodzą Ci straszne myśli, uważasz, że życie nie ma sensu, że chciałabyś umrzeć albo zapaść w sen i zbudzić się, jak już będzie po wszystkim. Absolutnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, że to, co się wydarzyło to wielkie szczęście, druga szansa, okazja, byś wreszcie zaczęła żyć swoim życiem, świecić jak Słońce swoim własnym blaskiem, a nie tylko odbijać jak Księżyc Jego światło. Możesz przestać być tłem, satelitą, podnóżkiem Jego Wysokości Mężczyzny. Otwiera się przed Tobą nowa droga, na której spotkasz siebie kobietę, wspaniałą Osobę, Boginię. Mówisz, że to bolesna droga, ale kto powiedział, że nie będzie bolało? Ty jako kobieta doskonale wiesz, że nowe zawsze rodzi się w bólu, że towarzyszy temu krew, wody płodowe, żółć i krzyk. Ale kiedy trzymasz w ramionach nowonarodzone życie, zapominasz o całym tym strasznym bólu i czujesz, że za Twoją przyczyną zdarzył się największy ze wszystkich cudów na Ziemi pojawiło się nowe życie. Teraz Ty masz szansę na nowo urodzić siebie, przeżyć do końca swój ból i rozpacz, by pojawić się na świecie jako nowa osoba wspaniała, cudowna, wyjątkowa kobieta, która jak wspaniały kwiat będzie zachwycać swoją urodą, wyjątkowością i pięknem. Ta przemiana może sprawić, że w Twoim życiu pojawi się odpowiedni, równie wyjątkowy mężczyzna, że Twoje życie wypełni się miłością, radością i urokiem, a kiedy On zechce do Ciebie wrócić, Ty powiesz z lekkim uśmieszkiem: No nie wiem kochanie, czy potrafisz podniecić prawdziwą kobietę. Lub: Wybacz, ale interesują mnie tylko mężczyźni, chłopcy już mnie nie bawią. Chciałabyś tego? Więc zapraszam Cię na wędrówkę po kartach tej książki, byś mogła krok po kroku dotrzeć do swego wnętrza i odnaleźć to wszystko, co jest w nim głęboko ukryte, a co pozwoli Ci znów cieszyć się życiem. Ale raz jeszcze uprzedzam, że nie będzie to prosta droga. Będziesz musiała poznać swoje wnętrze, spojrzeć prawdzie w oczy, przestać się bać swoich marzeń i pragnień, zaakceptować fakt, że jesteś kobietą i najważniejsze nauczyć się niezależnego życia, gdyż tylko takie da Ci radość, wolność i odwagę cieszenia się tym, co los ma Ci do zaofiarowania. Jeśli przejdziesz tą drogę, z czasem nie będą Ci grozić żadne rafy i mielizny, w jakie obfituje życie. Spotkasz wyjątkowych ludzi, rozwiniesz swoją kreatywność, po prostu otworzysz się na życie, a wtedy też pojawi się miłość nowa, inna, dojrzalsza. Będziesz tworzyć szczęśliwe związki, budować swoje własne życie i dziwić się, dlaczego kiedyś tak rozpaczałaś. Lecz jeśli boisz się zmian, jeśli nie chcesz otworzyć się na nowe, jeśli jesteś zwolenniczką teorii niechby pił, niechby bił, byleby był, to uczciwie Cię uprzedzam ta książka nie jest dla Ciebie i na pewno Ci nie pomoże. Jeśli kochasz cierpieć cierp. To Twoje życie, Twój wybór i Twoja decyzja. W książce tej pokazuję Ci sposoby wyjścia nawet z najtrudniejszej sytuacji, dlatego nie obciążaj innych swoim cierpieniem, nie skarż się. Dokonaj wyboru i konsekwentnie wcielaj go w życie.

Sklep: Fraida.pl

Nałkowska i jej mężczyźni - 2824203504

29,70 zł

Nałkowska i jej mężczyźni Bellona

Biografie

Zofia Nałkowska to postać w naszej literaturze niezwykła, nie tylko dlatego, że jej twórczość objęła swym zasięgiem aż trzy epoki: modernizm, dwudziestolecie międzywojenne oraz czasy PRL-u. Jako pierwsza kobieta w Polsce miała odwagę domagać się równouprawnienia, nie tylko w kwestii prawa kobiet do pracy, głosowania i równości w świetle prawa, ale przede wszystkim - wyzwolenia kobiecego erotyzmu i seksualności. Ta urodzona feministka zupełnie nic sobie nie robiła ze skandalu, jaki wywołała wypowiadając głośno to hasło na Zjeździe Kobiet w 1907 roku. Ona sama konsekwentnie realizowała swoje prawo do miłości, a przede wszystkim - prawo do przyjemności i rozkoszy seksualnej. Rozczarowana dwoma nieudanymi małżeństwami, rzuciła się w wir romansów, zmieniając mężczyzn jak rękawiczki i nie zmieniła się pod tym względem do końca życia. Kim była naprawdę? Tylko wielką pisarką spragnioną męskiej adoracji? Ile jest prawdy w twierdzeniu Miłosza, który pisał o `komicznej samiczości` Nałkowskiej, `oglądającej się bez ustanku na spojrzenia mężczyzn i ich komplementy, ze swoją listą byłych mężów i kochanków`? Czy rzeczywiście, pod koniec życia była jedynie obiektem drwin? W swojej publikacji Iwona Kienzler pochyla się nad życiem osobistym pisarki, a przede wszystkim nad jej skomplikowanymi związkami z mężczyznami.

Sklep: NaszaSzkolna.pl

Jutro będzie normalnie - 2825709848

23,10 zł

Jutro będzie normalnie REPLIKA

Literatura kobiecaPowieść polska

?Poprzedniego wieczoru mąż powiedział mi, że jestem dobrym człowiekiem. Trudno zdecydować czy to komplement, czy kpina. Dobry brzmi jak naiwny. Niedzisiejszy, niegdysiejszy?. ?Jutro będzie normalnie? Agnieszki Lis to wciągająca opowieść o współczesnej kobiecie. Nader współczesnej. Małgośka ? główna bohaterka książki ? to osoba, którą w życiu spotkało już chyba wszystko. Sieroctwo, mobbing w pracy, zdradzający mąż i jeszcze ta teściowa... Mimo małego mieszkania dziewczyna nie załamuje się. Dzielnie wychowuje swojego czteroletniego synka, marząc jednocześnie o małym, białym domku. Zdawałoby się, że więcej już nie może się wydarzyć, że temat został wyczerpany, a jednak bohaterkę wciąż spotykają niezwykle ciekawe perypetie. Sama o sobie mówi, że jest szczęściarą, ale czy szczęście wystarczy, aby przejść, a raczej prześlizgnąć się przez życie cało? Co jeszcze może się przytrafić? Czy jutro wreszcie będzie... normalnie?

Sklep: Booknet.net.pl

Nałkowska i jej mężczyźni - 2825860030

31,10 zł

Nałkowska i jej mężczyźni Bellona

BiografieHistoria Polski 1795-1918Pisarze i poeciHistoria Polski 1945-1989Historia Polski 1918-1939Historia literatury polskiej

Zofia Nałkowska to postać w naszej literaturze niezwykła, nie tylko dlatego, że jej twórczość objęła swym zasięgiem aż trzy epoki: modernizm, dwudziestolecie międzywojenne oraz czasy PRL-u. Jako pierwsza kobieta w Polsce miała odwagę domagać się równouprawnienia, nie tylko w kwestii prawa kobiet do pracy, głosowania i równości w świetle prawa, ale przede wszystkim - wyzwolenia kobiecego erotyzmu i seksualności.Ta urodzona feministka zupełnie nic sobie nie robiła ze skandalu, jaki wywołała wypowiadając głośno to hasło na Zjeździe Kobiet w 1907 roku. Ona sama konsekwentnie realizowała swoje prawo do miłości, a przede wszystkim - prawo do przyjemności i rozkoszy seksualnej. Rozczarowana dwoma nieudanymi małżeństwami, rzuciła się w wir romansów, zmieniając mężczyzn jak rękawiczki i nie zmieniła się pod tym względem do końca życia.Kim była naprawdę? Tylko wielką pisarką spragnioną męskiej adoracji? Ile jest prawdy w twierdzeniu Miłosza, który pisał o "komicznej samiczości" Nałkowskiej, "oglądającej się bez ustanku na spojrzenia mężczyzn i ich komplementy, ze swoją listą byłych mężów i kochanków"? Czy rzeczywiście, pod koniec życia była jedynie obiektem drwin? W swojej publikacji Iwona Kienzler pochyla się nad życiem osobistym pisarki, a przede wszystkim nad jej skomplikowanymi związkami z mężczyznami.

Sklep: Booknet.net.pl

Jutro będzie normalnie - 2825726641

23,90 zł

Jutro będzie normalnie REPLIKA

Książki

Sklep: Booknet.net.pl

szukaj w Kangoo haloart sama sobie komplementem 54378

Sklepy zlokalizowane w miastach: Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Szczecin, Bydgoszcz, Lublin, Katowice

Szukaj w sklepach lub całym serwisie

1. Sklepy z haloart pl sama sobie komplementem 54378

2. Szukaj na wszystkich stronach serwisu

t1=0.099, t2=0, t3=0, t4=0.021, t=0.099

Dla sprzedawców

copyright © 2005-2016 Sklepy24.pl  |  made by Internet Software House DOTCOM RIVER